top of page
  • Writer's pictureMaciej Fink-Finowicki

UJŚCIE packraftem...

Updated: Apr 13

05-07.04.2024



Ten kwietniowy weekend miałem zaplanowany już od dawna - dzięki temu długo się na niego cieszyłem - też tak macie z atrakcjami w kalendarzu, że radują zanim jeszcze przyszły? Czas na packrafty z Dominikiem - Perunek do boju!


Rzeczywistość weekendowa przerosła moje i tak już wyśrubowane oczekiwania. Dopisało absolutnie wszystko: mój kompan Artur, z którym na packrafty umawialiśmy się już od wieków, przezacna miejscówka, obie rzeki które zaczarowały każda po swojemu, dzika przyroda, organizator Dominik - który dodał szczyptę swojej niepowtarzalnej magii outdoorowej - a przede wszystkim ludzie tworzący tą imprezę. 


No i najważniejsze - moja nowa jednostka pływająca - packraft ITIWIT PR-100 o dumnej nazwie Perunek - przeszła chrzest w warunkach bojowych! Miano wyłonione zostało w konkursie i zgodnie z założeniem budzi szacunek i postrach. Kolejny, większy packraft w mojej stajni będzie już pełnowymiarowym PERUNEM!


Ponton jest bardzo lekki (tylko 2 kg!), zwrotny, stabilny jak na swoje rozmiary i dziarsko pokonuje przeszkody. Kompaktowość ułatwia zarządzanie nim na wodzie a niewielkie rozmiary zapewniają mobilność na lądzie. Siedzi się bardzo wygodnie, choć brak jest wystarczającego podparcia na plecy, co szczególnie odczuwalne jest podczas długiego, leniwego wiosłowania. Pływalność zadowalająca, nawet biorąc uwagę, że sprzęt był załadowany Żbikiem i szpejem na 110 kg, czyli maksymalny parametr przewidziany przez producenta.


Naszą bazą wypadową było pole namiotowe Osada Kajakarska “Ujście” Grabno. Miejscówka rozparta jest zuchwałym okrakiem nad ujściem rzeki Grabia do Widawki, dając różnorakie możliwości spływów. Nieopodal Widawka z kolei wpada do Warty a wszystko to w obrębie kilkunastu kilometrów, czyli jak najbardziej w kajakowym zasięgu. Zacna ekspozycja!


Gościnę prowadzi Pan Tomasz z synami, miejsce prowadzone jest wzorowo i ma bogatą - jak na pole namiotowe - infrastrukturę. Są cztery wielkie wiaty, miejsca na ogniska, grille, boisko do siatkówki, prąd, prysznice i wiele innych atrakcji a jak zamówisz opcję z wyszynkiem, dostaniesz pyszne żarełko - na życzenie również z opcją wege. Nieopodal lasów i łąk pod dostatkiem, a poranki umilał nam klangor żurawi, które jeszcze mają gody. Lokalizacja nadaje się nawet na większą imprezę firmową a cennik jest bardzo przyjemny.


Sobotni spływ jak najsłuszniej zaplanowany został jako rozgrzewka. Płynęliśmy praktycznie wodną autostradą, podziwiając urozmaicone brzegi i zielono-niebieskie przestrzenie. Szczególnie atrakcyjne jest ujście Widawki do Warty, która rozlewa się tutaj naprawdę szeroko. Na nieboskłonie zagościły bociany i całe stado łabędzi a z nieba lał się iście lipcowy żar - nie pamiętam, żebym kiedykolwiek zjarał się na słońcu już na początku kwietnia. Fajne to i straszne zarazem, jak pomyślimy o szerszym (bez ekologicznego pierdolenia) kontekście pogodowo-klimatycznym, heh!

Film poniżej i wszystkie zdjęcia z drona dzięki uprzejmości kanału Jed's Raft-Craft!


W sobotę żadnych przeszkód wodnych nie było a po drodze czekała nas tylko jedna przenoska na tamie - a i tak udało mi się wyglebić i wylądować dupą w wodzie - poślizgnąłem się na stromym, zaglonionym betonie zejścia po minięciu jazu. Na szczęście ucierpiała tylko duma osobista - twarde dupsko zamortyzowało upadek. 



W niepogorszonych nastrojach ruszyliśmy dalej i prędzej niż się spodziewaliśmy dotarliśmy na finisz, gdzie już czekały grzecznie nasze fury. Reszta dnia upłynęła na integracji, Dominik zrobił też warsztaty z naprawy packraftów w “suchym doku”. Ja z kolei odpowiadając na wyraźne zapotrzebowanie zgromadzonych uskuteczniłem mini-szkolenie z zakładania i regulowania plecaka - czynność pozornie banalna, którą nieprawidłowo wykonuje 99% turystów i cywili. 


Wieczór to ognisko, śpiewy, swawole i oglądanie filmu z ostatniej packraftowej wyprawy Dominika do Ameryki Południowej. Oszałamiająca dzika przyroda, egzotyczne otoczenie i niespotykanej trudności przeszkody do pokonania przez grupę śmiałków. Ty też możesz odwiedzić z Dominikiem najdziksze zakątki globu, korzystając z unikalnej mobilności jaką dają packrafty i będąc pod opieką doświadczonego organizatora. Aż łezka mi się w oku zakręciła oglądając materiał filmowy, kiedy przypomniałem sobie, że moją ekspedycję do Kamerunu rozjechała pandemia w 2021. A może tak właśnie miało być? Hmmm...


Niedziela przywitała nas magicznym wschodem słońca a potem jeszcze wyższą temperaturą - słupek rtęci na termometrze rozpędził się prawie do 30 stopni, choć bezpośrednio na rzece ta ciepłota była mniej odczuwalna. Dziś - odwrotnie niż w sobotę - najpierw wyjechaliśmy furami na miejsce startu, aby potem pół dnia wracać rzeką do bazy. Spływ prowadził mniejszą i bardziej urozmaiconą widokowo Grabią. Na początku było trochę zwałek i mieliśmy wprawkę w pokonywaniu przeszkód, ale w drugiej części trasy spływ miał już charakter bardzo familijny. 


Grabia wije się malowniczo, przecinając łąki i lasy. Okolica jest urozmaicona, mijamy zarówno płaskie bagniska nadrzeczne, jak i wysokie skarpy. Nurt niesie wartko, kondycyjnie nie jest to zatem wielkie wyzwanie. Start przy malowniczym młynie we wsi Krzywda a finisz na 13-tym kilometrze, gdy zobaczyliśmy charakterystyczną sylwetkę rzecznego Neptuna witającą nas na bazie. 



Packrafty to bardzo młoda w Polsce dyscyplina aktywności. Sama nazwa w zasadzie mówi wszystko: pack = pakowny plus raft = tratwa. PakownaTratwa. Sprzęt, który na lądzie możesz spakować do plecaka i maszerować a kiedy natrafisz na przeszkodę wodną - nadmuchasz go i poniesie Ciebie i plecak rzeką czy jeziorem, wyznaczając nowe szlaki wodno-lądowe. Możesz też dodać do tego równania rower i już masz bikerafting. Największe harpagany łączą packrafty ze spływem zimowym, pakując na pokład jeszcze skitury. Skirafting!


Uczestniczyłem w dwóch spływach packraftowych zimą i jest to wyzwanie jedyne w swoim rodzaju. Obok techniki poruszania się packraftem i pokonywania przeszkód dochodzi czynnik zimna a każda wywrotka i kąpiel niesie surowe konsekwencje. Można podejść do tematu na dwa sposoby: drysuit i masz wyjebane na wszystko, ale za to się pocisz w środku jak mysz, albo zadbać o komfort termiczny inwestując w pianki mokre i merynosy. Ja preferuje drugie podejście a wynika to prosto z braku konieczności posiadania i targania na garbie dodatkowego ciężaru. 


Moim ulubionym sposobem używania packraftu jest trzymanie się idei, która towarzyszyła przy ich tworzeniu - czyli korzystania z innego wymiaru mobilności. Wyznaczanie szlaku zyskało dzięki temu tak wiele fascynujących możliwości! Można zwykły trekking łączyć dowolnie z elementami spływu i zyskać dostęp do nowych lokalizacji biwakowych na wyspach, w niedostępnych zaroślach czy na rzecznych łachach. Dla mnie bomba. Nosi to ogólną nazwę bushraftingu, a ja swoją własną inwencją nazwałem tą aktywność watertrekkingiem.


Ceny packraftów zaczynają się od 1500 orenów. Najtańszą a jednocześnie najkorzystniejszą propozycją pod względem stosunku wytrzymałość/ciężar/koszt jest produkt Decathlonu - nie wiedzieć czemu z uporem przez producenta nazywany kajakiem pneumatycznym. Idealny na start, jak nie wiesz jeszcze, czego od packrafta oczekiwać. Potem zaczynają się konstrukcje bardziej wyspecjalizowane, o różnym profilu, wytrzymałości i oczywiście cenie. Z produktów obecnych na naszym rynku warto wspomnieć o Anfibio oferującym bogaty przekrój wyspecjalizowanych jednostek oraz o mocnym, polskim Pinpacku. Dobrą opcją jest też znany producent outdoorowy MRS oraz niemiecki GP.


Najczęściej spotykanym pytaniem, jakie dostaję od ludzi, którym opowiadam o packraftach jest ich wytrzymałość. Zrozumiała jest rezerwa do wsiadania na ponton, który sam ważąc 2-3 kilogramy niesie nieraz 150 kg ładunku. Niepotrzebnie. Packrafty zbudowane są z lekkiego i bardzo wytrzymałego TPU. Zaprojektowane do bezkompromisowych spływów białą wodą, odporne są na otarcia, kamienie, gałęzie i najbardziej zwariowaną ekwilibrystykę. Trzeba się naprawdę postarać i mieć pecha, żeby je uszkodzić. Warto też dodać, że są to sprzęty łatwo naprawialne nawet w warunkach bojowych. Pamiętając o ich ograniczeniach w stosunku np. do kajaków, warto odważnie korzystać z ich unikalnych możliwości transportowych i mobilnych. Pamiętaj o kamizelce wypornościowej!


Niewyczerpalnym źródłem wiedzy o packraftach jest Dominik Szmajda, który nie tylko wie jak je użytkować w warunkach od polskiej zimy po amazońską dżunglę i od strumieni górskich po ocean, ale również oferuje serwis i wypożyczalnię. Zna się też na parametrach, profilach i specyfikacji jak mało kto. Pasjonat i praktyk. Jak już omówisz z nim różne opcje sprzętowe, możesz kupić odpowiednią dla Ciebie jednostkę wraz z całym oprzyrządowaniem. Albo pożyczyć, przetrenować i nabyć taki model, jaki Ci pasuje. Wbijaj na packraftowo.pl! Znajdziesz tam też wiele recenzji i pomocnych artykułów!


Dominik swoją pasję uczynił sposobem na życie i świetnie sprawdza się w tym co robi. Jego towarzystwo jest krzepiące a doświadczenia dotyczące wszelkich aspektów użytkowania packraftów trudno przecenić. Dominik ma też szeroki wachlarz umiejętności miękkich, wiedzy lokalnej i zmysłu logistycznego - które wybitnie pomagają w organizowaniu ekspedycji. Genialnie udaje mu się budowanie wokół siebie grupy ludzi, dla których packrafty stały się sposobem na aktywność i spędzanie wolnego czasu. Jest nie tylko liderem na szlaku, ale też czarującym kompanem przy ognisku, a jego opowieści zawsze mają posmak egzotycznej przygody => polecam!


Packrafting jest tak młodą aktywnością w Polsce, że my na zlocie w Grabi z 37 załogami byliśmy największą tego typu imprezą w nowożytnej Polsce i w ogóle w historii kraju hahahaha - bo przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu technologia nie pozwalała na konstruowanie tak lekkich i wytrzymałych jednostek. Dla mnie packraft to wolność, wyższy wymiar poruszania się a przede wszystkim mnóstwo frajdy! Sprawdź, czym może się stać dla Ciebie! Polecam dużym i małym a i dla psa miejsce się znajdzie na pokładzie!


Do zobaczenia na wodzie, najchętniej poza utartym szlakiem! 







63 views0 comments

Related Posts

See All

コメント


IMG_5149_edited.jpg

Cześć! Dzięki, że tu jesteś! Dobrze Cię widzieć!

bottom of page